Jak mawiają klasycy – najważniejszy jest zwiad. Po pierwszym dniu ME rozpoznanie zostało zrobione. Poznaliśmy naszych rywali, a załoga Selmy miała okazję posmakować adrenaliny związanej ze ściganiem.

Procedura startowa poszła nam naprawdę dobrze, wszystkie manewry, włącznie z balastowaniem wykonaliśmy lepiej niż na treningach.

Niestety warunki słabo wiatrowe były dużym wyzwaniem dla nas i sprawiły, że po pierwszym wyścigu na mecie szału nie było.

Tymczasem z powodu flauty, z planowanych na wczoraj dwóch krótkich wyścigów, odbył się tylko jeden. W tej sytuacji my zrobiliśmy jeszcze niedługi trening, by szlifować kolejne umiejętności, przydatne podczas całego tygodnia regat w Cowes.

W bojowym nastroju czekamy na dzisiejszy wyścig dokoła wyspy Wight!

Nasze starania możecie śledzić na trackerze (jesteśmy w klasie IRC1).
http://rorc.sailracer.org/eventsites/tracking-mobile3.asp…

Facebook
Facebook
YouTube