Zaczyna się piąty dzień regat! Szykujemy się właśnie do wyścigu wokół Wyspy Wight (start o 10 czasu polskiego). Zapowiadany wiatr 30 węzłów, więc będzie się działo! 

A tymczasem wczoraj odbył się jeden, ale za to czterogodzinny bieg, 12 znaków do okrążenia. Jak to nazywamy – typowy “Tour de Solent”.

Wiatr stabilny, 15-20 węzłów. Start… na granicy falstartu, ale jednak bez niego! Selma wystrzeliła jako pierwsza, na pierwszej boi również zameldowaliśmy się najszybciej.

Cieszy nas, że przy manewrach popełniamy coraz mniej błędów, podejmujemy też trafne decyzje taktyczne. Tuż przed metą trzymamy się blisko linii brzegowej, by uniknąć przeciwnego prądu. Rufa z rufą wszystkie jachty starają się trzymać jak najbliżej brzegu. W końcowej fazie jednak decydujemy się wyjechać bardziej na środek szlaku, by złapać lepszy wiatr, no i nie ryzykować wejściem na wypłycenie.

Nasi bezpośredni konkurenci, Galivanter i Keronimo, zostali bliżej brzegu… Co dla Keronimo zakończyło się bardzo nieprzyjemnie. Potężny trzask rozniósł się po wodzie. Rozpędzony do 10 węzłów jacht z czerwonym spinakerem właśnie wpłynął na skały…

Cieszymy się, że nie zaryzykowaliśmy i bezpiecznie przekroczyliśmy linię mety.

Pozdrawiamy,
załoga Selmy Racing

Facebook
Facebook
YouTube