Drugi dzień regat za nami. A działo się wczoraj dużo!

Według planu, wczoraj miał odbyć się rejs wokół Wyspy Wight. Wyścig wystartował o 9.30. Sukcesywnie realizowaliśmy nasze założenia taktyczne, byliśmy w czołówce stawki… aż w końcu zgasł wiatr, i po zrobieniu kilku zwrotów przez rufę płynęliśmy… do tyłu, niesieni silnym prądem. Ten sam problem miały oczywiście także inne załogi. I już szykowaliśmy się do rzucenia kotwicy, gdy otrzymaliśmy komunikat, że z powodu braku wiatru, wyścig zostaje odwołany.

Wróciliśmy do Cowes. Po dwóch godzinach przyszedł w końcu wiatr – najpierw 10-12 węzłów, potem już 22… Świetne warunki! Organizator zarządził więc dwa krótkie wyścigi po cieśninie Solent.

To było bardzo intensywne pływanie, ogromna dawka taktyki i analizy prądów, masa zwrotów i manewrów ze spinakerem. W tych dwóch wyścigach pokazaliśmy sobie i innym, że możemy rywalizować jak równy z równym we flocie IRC1.

Jedna sytuacja doprowadziła nawet do protestu. Po skończonych wyścigach, czekało nas więc spotkanie z Komisją regatową. Protest na Selmę Racing złożyła amerykańsko-irlandzka załoga jachtu Tschuss. Ostatecznie Komisja uznała, że nie złamaliśmy żadnego przepisu – protest oddalono.

Wśród całej załogi niesłychana dawka emocji. Siniaki, obtarcia, stłuczenia i inne lekkie kontuzje pokazują, że żeglarstwo regatowe to czasem sport ekstremalny…

Wieczór zakończyliśmy w spokojnej i miłej atmosferze, wśród załóg Team Haribo, do którego należymy. Ale o tym może następnym razem?

Dziś kolejny dzień rywalizacji, zobaczymy na co pozwolą warunki!

Facebook
Facebook
YouTube