Wszyscy członkowie załogi dotarli do Southampton przed północą, akurat na tyle wcześnie by zdążyć wychylić ostatnia kolejkę miejscowej Ipy w lokalnym pubie. Poranek następnego dnia minął nam na szybkim spacerze po mieście i odwiedzeniu co ciekawszych jachtów w marinie, w tym jednego z regat Vendée Globe i Volvo Ocean Race.

Zanim wypłynęliśmy na głębokie, sfalowane wody Kanału Angielskiego, czekały nas wielogodzinne przygotowania. Prace zostały wykonane sprawnie i w okolicy godziny 16, w sobotę 04.08, odcumowaliśmy od mariny i przechodząc pod głównym Itchen Bridge w Southampton ruszyliśmy w stronę Cieśniny Solent. Już samo przepłynięcie pod mostem przyniosło spore emocji: przy 24 metrach wysokości masztu, trzeba było zmieścić się w 26 m prześwicie. Sprawdzał to jeden z uczestników rejsu, wchodząc na sam top masztu. Szczęśliwie udało się przejść bez zarysowania (ani jachtu, ani załoganta 🙂).

 

Kolejne godziny żeglugi minęły na kolejnych halsach wzdłuż południowo-zachodniego wybrzeża wielkiej Brytanii. Po drodze dostrzegliśmy m.in. stare forty broniące wejścia do zatoki i ciekawe budynki znajdujące się na nabrzeżu. W nocy wiatr miejscami wzmagał się do 20 węzłów, co przy sprawnym manewrowaniu nasza regatowa łódka, przekładało się na prędkości rzędu 10-12 węzłów.

Kolejne wachty mijały i już po niecałych 24 h rejsu naszym oczom ukazały się białe klify Dover. Stąd odchodzą promy na Stary kontynent, do Calais we Francji. Żegluga przebiega pomyślnie, średnia prędkość wynosi ponad 8 węzłów, nad wszystkim sprawuje pieczę kapitan Artur Skrzyszowski.

Facebook
Facebook
YouTube